Nie pisałem pół wieku - przepraszam, ale od kilku osób dostałem po nosie za milczenie i mówią, że nie mają co gotować, bo ile razy można to samo. W dalszym ciągu coś nie działa w serwerze ze zdjęciami:(.
To danie zdecydywanie z kuchni paryzanckiej:
Składniki:
- mrożony zestaw warzyw - mogą być chińskie, moje były jakieś inne, były w nich np. fragmenty ziemniaków pokrojone w ćwiartki,
- paczka cannelloni,
- odrobina sosu chilli słodkiego
- grzyby mun - 1/4 małej paczki,
- kiełbasa węgierska, paprykowa dość tłusta, dojrzewająca, taka akurat do smażenia,
- składniki na beszamel - masło ćwiartka, dwie łyżki mąki, 0,7 l mleka.
- sól i pieprz.
Przygotowanie:
Na rozgrzany tłuszcz - odrobinę wrzuciłem warzywa - wróć. Kiełbasę pokroiłem w półplasterki i wrzuciłem na rozgrzaną łyżkę oliwy - oczywiście na patelni wszystko się dzieje. Podsmażyłem, wyjąłem kiełbaski i włożyłem warzywa. Podsmażyłem wszystko, w tak zwanym międzyczasie zrobiłem według przepisu grzyby mun i pokrojone wrzuciłem na patelnię z warzywami. Dodałem sos chilli, pieprz i sól, kiełbasę węgierską,
troszkę to musi ostygnąć, w tym czasie robimy beszamel.
Kilka razy pisałem, ale po roku??? przypomnę - rozpuścić masło, dodać dwie łyżki mąki, rozprowadzić wszystko na gładko, gdy ma leciutko złocisty kolor, dolać mleko i mieszać. To wszystko ładnie zgęstnieje - lekko posolić, dodać pieprz i 3-4 ząbki czosnku.
Faszerowanie cannelloni odbywa się palcami. Małe naczynie żaroodporne się przyda, układamy je koło siebie i zalewamy beszamelem. Cały vic - zalać wszystko tak, żeby nie było na wierzchu ani kawałka makaronu. Aha pieczenie: przepis dotyczący cannelloni - mówi: 30 minut w 200 stopniach, moje cannelloni było ciut przypieczone, więc druga partia poszła na 30 minut w 180 stopniach i było lepiej.
Cóż powiecie cholesterol? No ale kto widział kiedyś cholesterol:). Do miłego! Dzięki za kilka przepisów pod przepisami - miło zobaczyć, że stronka odrobinę żyje beze mnie.