Ananasy też chodziły za mną od pobytu w USA, tam bronilismy się przed upałami maragrithą anansową ze zmiksowanych świeżych ananasów. Bywała dosyć zawiesista, ale pyszna niezwykle.
Teraz kilka wskazówek, co do nalewki z tych owoców.
Składniki:
- ananas,
- 1 laska cynamonu,
- 1 laska wanilii,
- litr wódki,
- 0.5 kg cukru,
- 1/2 szklanki wody,
- wg niektórych źródeł można jeszcze dodać:szczyptę gałki muszkatułowej oraz 0,25 l rumu lub brandy
Przygotowanie:
Ananasa dokładnie obieramy, jeśli ma głąba – to rónież go wycinamy. Kroimy delikatnie, tak aby nie stracić soku na małe kawałki. Powiedzmy plaster na 10 części. Wrzucamy go do słoja wraz ze wszelkim przyprawami oraz cukrem /tak jest wg mojej teorii/. Zalewamy wódką i ewentualnie dodatkowo brandy i odstawiamy na 21 dni.
Po tym okresie przefiltrowujemy powstałą nalewkę przez lnianą ściereczkę lub kilkukrotnie złożoną gazę i rozlewamy do butelek. W butelkach nalewka powinna leżakować conajmniej 1 miesiąc. Znam takich, któzy po tym okresie filtrują nalewkę jeszcze raz – wybór należy do Was.
tak długo?;-)
no cóż. Włosi, którzy dużo robią nalewek -piją je tydzień po zlaniu do butelek. Jakoś z tym żyją. Doktryna mówi, że czym dłużej “stoi” tym leppiej.
dobra, przegrałam, jutro nastawiam anansówkę;-)
aaaaaaaaaaa!
czym dłużej “stoi” powiadasz?
hihihihihi