Wracam do pisania po przerwie wakacyjnej. Wkrótce pojawi się kilka recenzji restauracji z Nowego Jorku. Przepis dzisiejszy jest swobodną interpretacją kurczaka w mango z knajpki tajskiej na 3 alei Brooklynu.
Składniki:
- 0.5 kg fileta z indyka, lub pierś z kurczaka,
- owoc mango,
- sos słodko-kwaśny Tao Tao,
- sól, pieprz, 2 liście laurowe,
- makaron ryżowy.
Wykonanie:
Filet myjemy, solimy, posypujemy pieprzem, dodajemy liście laurowe i wkładamy do naczynia żaroodpornego, do którego dodajemy 2 łyżki oleju i indyk wędruje do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 30 minut. Pod koniec pieczenia dodajemy odrobinę, no powiedzmy 1/4 szklanki wody.
Mango obieramy ze skórki i wyjmujemy pestkę. Moje mango było bardzo duże i dojrzałe, ale pestkę wyjmowało się bardzo trudno. Najlepiej byłoby pokroić owoc w cienkie plasterki, mój po operacji pestkowania nadawał się tylko do zrobienia kostki.
Gdy indyk jest gotowy, dajemy mu troszkę schłodzić się i kroimy ostrym nożem na cieniutkie plasterki. Wrzucamy je na patelnię i wlewamy 1/4 butelki sosu tao tao. Prawdopodobnie można go zastąpić jakimś innym, ale tan ma świetną konsystencję i nie ma niepotrzebnych innych składników.
Gdy na patelni wszystko jest dobrze podgrzane wrzucamy mango i przez 3 minuty na małym ogniu wszystko sobie dochodzi.
W tym czasie przygotowujemy makaron ryżowy. Zalewamy go wrzątkiem, przykrywamy i trzymamy 3 minuty. Następnie odcedzamy i układamy na talerzach. Polewamy sosem i dodajemy plastry indyka.
Owoce mango pachną igiełkami i chyba dlatego ta szybka potrawa ma tak interesujący smak.
LUBIE Z BIERAĆ PRZEPISY
LUBIE Z BIERAĆ MAM SEGRATOR