Oczywiście myśl wiodąca zaczerpnięta z książki Tadeusza Olszańskiego - biblii kuchni węgierskiej.
Składniki:
- kg ziemniaków,
- 4 duże cebule,
- pół kg papryki - różnych,
- pół kg pomidorów,
- pół główki czosnku,
- dwie łyżki startego kminku,
- torebka papryki słodkiej,
- pieprz i sól,
- łyżka magi,
- 0.2 kg kiełbasy cienkiej.
Przygotowanie:
Ziemniaki obieramy i kroimy w słupki, tak jak do frytek. Na patelni smażymy pokrojoną w półplasterki kiełbasę, gdy staje się ciemna, wyjmujemy ją i wrzucamy pokrojoną w piórka cebulę - tę musimy zeszklić. Do dużego garnka wsypujemy ziemniaki, wrzucamy zeszkloną paprykę, sól, pieprz, torebkę całej zawartości papryki słodkiej, kiełbasę oraz pomidory podsmażone na drugiej patelni. Dodajemy wyciśnięty czosnek oraz kminek, bez którego ta potrawa nie istnieje, zalewamy wodą do wysokości całego “wkładu do kotła”. Jeśli ktoś chce, żeby potrawa była bardziej gęsta, to proponuję zalać wodą 5 cm poniżej, ale dość często mieszać!
zdjęcie jest brzydkie, ale zjedliśmy wszystko przez weekend i zapomniałem zrobić inne. Danie jest niezwykle proste i pyszne. Można wykorzystać różne rodzaje paryki i to Wam polecam uczynić. Jakoś ostanio smaczniej gotuję, niż fotogtafuję…
Fajne ale to profanacja jesc paprykarz na szachownicy pozdrawiam