Dom Polonii w Pułtusku to instytucja, to firma, która jak mało która umiała znaleźć się w nowej rzeczywistości. Pierwsza moja wizyta w tym miejscu była przypadkowa, z przyjacielem głodni jak wilki w drodze na Ostrołękę zahaczyliśmy o zamek. Ale wracałem do czarodziejskiej kuchni w wydniu zamkowym wielokrotnie i sporo osób ściągnęłem do tego miejsca. Świętowaliśmy tu urodziny, egzaminy, sylwestra, pożegnia związane z wyjazdami, lub poprostu wsiadamy w samochód i przejeżdżamy te niecałe 100 km na niedzielny lub wakacyjny obiad. Dom Polonii przez ten czas bardzo się zmienił, przybyło barów i kawiarni. Ja głównie bywałem w: Karmazynowej, Turkusowej, Pod Złotym Jeleniem. DP jest przykładem kopleksowej działaności, od skupu warzyw i płodów leśnych, po hodowlę ryb /tu głowy nie dam/. Dom Polonii również czynni włączył się w dbanie o kuchnię kresową – jej propagowanie. Pamiętam, że Jan Paweł II będąc na Litwie był karmiony potrawami, które były robione przez kucharzy z Pułtuska. Pyszne zupy, dziczyzna – za którą nie przepadam, ale tu smakuje wyśmienicie, kaczka, perliczki, ryby. Warto odwiedzić to miejsce.
W karcie dań kuszą nas:- bliny żmudzkie,
- gołąbki lwowskie,
- kołduny litewskie,
- polędwica po szlachecku,
- kotlet ze schabu w sosie myśliwskim,
- kaczka po hetmańsku,
- jesiotr smażony,
- lin w śmietanie,
- sarna pieczona w śmietanie,
i pyszne desery:
- gruszka po karemlicku,
- pierogi lemieszki.
Dań jest dużo więcej, ceny niższe niż w Warszawie, miasto i okolice naprawdę warte poznania.
Prawie już na koniec anegdota: Kilka lat temu z moją żoną przyjechaliśmy w lipcu do Domu Polonii na kolację z okazaji jej urodzin. Córka balowała z dziadkmi w Grecji. Zjedliśmy pyszną kolację, deser – była godzina około 22:00, wyszliśmy z zamku do przystani nad Narwią i gdy doszliśmy do brzegu rozpoczął się pokaza sztucznych ogni. Mówię widzisz Kochanie jaką niespodziankę Ci przygotowałem. Oczywiście pokaz organizowałą jakaś firma, która miała spotkanie integracyjne w DP.
W mojej prywatnej skali ocen maksymalna 10 jest podziekowaniem za wiele miłych chwil.