Autentyczna, stara potrawa pasterzy, którzy robili ją na halach, gdy wypasali owce. Troszkę trzeba ją zmodyfikować, na użytek domowy i zastąpimy żeliwny garnek – głębokim naczyniem żaroodpornym, a ognisko piekarnikiem. Oczywiście wybór należy do Was.
Dno naczynia wykładamy cienkimi plasterkami wędzonej słoniny, następnie układamy:
- wartwę pokrojonych w dość grube plastry ziemniaków,
- warstwę plasterków cebuli,
- warstwę wędzonego boczku,
i na to warstwę ziemniaków, każdą warstwę solimy i pieprzymy, można dołozyć również warstwę pokrojonej w plastry kiełbasy. Ostania warstwa to ziemniaki, które przykrywamy 3-4 liśćmi kapusty. Wkładamy do piekarnika na około 45 minut.
Górale wkładali gar do ognia, a był wyobraźcie sobie uszczelniony darnią, czyli warstwą trawy. Wieść gminna mówi, że idealnym uzupełnieniem są kwaszone ogórki.
Moja mama robila takie ziemniaki jak bylam dzieckiem…….byly pyszne,smak ten pamietam do dzis……mielismy piec kaflowy a w nim duchowke(czyli piekarnik)To bylo jedzenie dla biednych,ale smaczne