Dużego około 2 kilagromowego szczupaka ciękim naszym wysiłkiem doprowadzamy do postaci filetu. Pośpiech przy rybach w kuchni to może być wskazany w przypadku paluszków kapitan Iglo. A swoją drogą, kilka lat temu Włosi na pożegnalnej kolacji w Kalabrii “uraczyli” nas rozgotowanym szpinakiem i właśnie paluszkami rybnymi. Nie mam pojęcia, czym im tak podpadliśmy.
Filety ze szczupaka solimy, opruszamy pieprzem i w talerzu zawiniętym folią spożywczą wkładamy na godzinę do lodówki.
W tym czasie siekamy włoszczyznę i dużą główkę cebuli, wrzucamy ją do małego garnka, zalewamy gorącą wodą około 2 szklanki, wrzucamy liść laurowy, ziele angielskie, sól, pieprz, i gotujemy. Możemy dodać kostkę bulionu warzywnego.
Wyjmujemy nasze filety z lodówki, wkładamy na moją ulubioną dużą patelnię Ingenio ze zdejmowaną rączką, wlewamy wywar z warzywami, przykrywamy i dusimy, aż ryba będzie biała i miękka. Można oczywiście dodać pół szklanki białego wina do duszenia.
Nazwa być może pochodzi od sosu, którym polewamy do podania rybę. 3 jajka siekamy drobno, doprawiamy i mieszamy z roztopioną ćwiartką masła i polewamy tym specyfikiem naszą rybę.