Najważniejse w tokańu jest mięso i przyprawy, a właściwie ich brak. Jeśli chodzi o mięso to musi to być wołowina, jeśli chodzi o przyprawy to nie powinno być tego co kojarzy się nam z Węgrami, czyli papryki! Otóż właśnie tak, jedno ze sztandarowych dań kuchni Bratanków bez papryki i to ani w proszku, ani surowej. Jadłem pyszny tokań w knajpce koło Tihuny nad Balatonem, jedyne co zmąciło wrażenie, to to, że mizerię przyniesiono po konsumpcji, ale za to galuszki były przepyszne. Węgry pod względem knajpek w różnych malutkich miejscowościach są niezastąpione.
- wołowina: ligawa lub łopatka z młodego okazu, żebyśmy zębów nie stracili,
- wędzony boczek,
- oliwa,
- cebula,
- główka czosnku,
- mały przecier pomidorowy,
- wino białe niecała szklanka,
- majeranek, kminek mielony, pieprz, sól,
- pietruszka do dekoracji.
Boczek wrzucamy na rozgrzany olej i robimy skwarki, które wyjmujemy i dodajemy na końcu. Na otrzymany tłuszcz wrzucamy cebule pokrojoną w piórka i czosnek, to wszystko podsamażamy, ale uważając, żeby niezarumienić. Dodajemy wino i przecier pomidorowy.
Wołowinę kroimy w długie, jak najcieńsze paski mogą mieć nawe 7-8cm. Mięso posypujemy przyprawami: kminek, majeranek i pieprz. Solimy na samym końcu gotowania.Wrzucamy wołowinę na tłuszcz, ale moja propozycja jest taka: obsmażcie mięso na drugiej patelni, a na tę z cebulą dodajcie już jak zmieni kolor. To nie jest po kucharsku, ba to nie jest po madziarsku wogóle, ale łatwiej uzyskać porządany efekt. Dusimy pod przykryciem, jak robi się mało płynu dolać wodę ogrobinę.
Gdy mamy mięso miękkie dosypujemy uprzednio zrobione skawrki i solimy. Mamy tokań.
Wariactw na temat tej potrawy jest kilka, szczególnie warty polecenia jest tokany Erdeszne modra, który uzyskujemy, gdy do naszego dzieła dodamy duszone grzyby i śmietanę.
Z tym soleniem na końcu, to chyb przesada. Kiedyś Makłowicz mówił, że to legenda jest, że jak się wołowinę posoli, to będzie twarda. Ale stronka the best. Pracuj, pracuj!
Wszystko gra a można bez kminku???