SANDACZ PO LITEWSKU

Posted on środa 31 styczeń 2007

Sandacz to największa ryba jaką w zyciu udało mi się złapać. Ten wyciągnięty na brzeg przeze mnie, dawno temu miał prawie 4 kg. Pamiętam, że popsuł mi się podczas wyciągania ryby kołowrotek i pobiegłem z wędką w głąb łąki przy Pilicy. Wyciągnąłem rybę na brzeg, z tym, że prawie mi uciekła do wody, jak ja dobiegałem do niej ze środka łąki.

  • duży sandacz filet,
  • oliwa do pieczenia,
  • pieprz, sól, mąka,
  • kilka plasterków słoniny lub boczku,
  • łyżka tartego chrzanu,
  • żółtka z dwóch jajek,
  • koperek,
  •  cytryna.

Sandacza filetujemy i porcjujemy na blizniacze kawałki, znaczy rybę składamy po wyfiletowaniu i kroimy.

Przygotowane kawałki solimy i z jednej strony smarujemy sosem z żółtek i chrzanu.  2 porcje składamy do środka posmarowaną stroną i zawiązujemy plastrem słoniny lub boczku. Układamy w żaroodpornym naczyniu z odrobiną oliwy, lub tak jak ja w patelni ze zdejmowaną rączką ingenio tefala i wkłądamy do piekranika. Gdy ryba uzyska odpowiedni złoty kolor, to niezawodny znak, że jest już dobra. Wyjmujemy dekorujemy plasterkami cytryny i koperkiem.


No comments have been added to this post yet.

Dodaj komentarz




Information for comment users
Line and paragraph breaks are implemented automatically. Your e-mail address is never displayed. Please consider what you're posting.

Use the buttons below to customise your comment.


RSS feed for comments on this post | Adres TrackBack