Zupa fasolowa węgierska, czyli jokai bableves

Posted on niedziela 28 styczeń 2007

z tą zupą kojarzy mi się huragan, a włąściwie trąba powietrzna. Siedzieliśmy sobie i pałaszowaliśmy zupę w Siofoku nadBalatonem i z pięknego bezchmurnego nieba, zawiało tak, że drzewa gieły się w pół. Uciekliśmy z talerzami oczywiście na górne piętro restauracji i dokończyliśmy konsupcję. Troszkę nas męczyło pytanie, czy zamknęlismy okna w domu…

  •  wołowina bez kości około 0,5 kg,
  • kilka plasterków chudego, bez skóry, wędzonego boczku,
  • kiełbasa jałowcowa - szt. 1,
  • dwie marchewki, paryki czerwona i żółta, dwie cebule,
  • pieprz, sól, kminek mielony, pieprz, paryka, łyżka cukru,
  • śmietana 22%,
  • przecier pomidorowy,
  • puszka fasoli czerwonej i puszka białej.

Wołowinę kroimy na4 cm kostkę, dla ułatwienia możemy kupić od razu mieso gulaszowe pokrojone, na patelnię wrzucamy pokrojony boczek, dolewamy troszkę oliwy i wrzucamy po chwili na patelnię pokrojoną w piórka cebulę, pokrojoną w słupki marchew i następnie osolone i popieprzone mięso, obsmażamy i dolewamy wody lub wina oraz przecier pomidorowy, kminek, majeranek i dusimy dalej. Gdy wszystko zmięknie, dodajemy fasolę odcedzoną z puszek i pokrojoną parykę, dosypujemy paprykę z torebki oraz dodajemy opakowanie śmietany 22%. Nigdy mi się nie zważyła, ale dla spokojności, należy dodać do śmietany odrobinę sosu i dopiero potem wlać ją do garnka. Na samym końcu dodajemy łyżkę cukru, można też dodać odrobinę octu winnego, ale z tym ostanim radzę uważać, bo czasami można zniweczyć całą pracę.


No comments have been added to this post yet.

Dodaj komentarz




Information for comment users
Line and paragraph breaks are implemented automatically. Your e-mail address is never displayed. Please consider what you're posting.

Use the buttons below to customise your comment.


RSS feed for comments on this post | Adres TrackBack