Tym razem należy się Wam troszkę sprostowania. Właściwie w opsie zupy fasolowej w samym jej końcu wykonania doszło do pewnego rodzaju pomieszania sztuki kulinarnej Węgrów. Pewnie jakiś krewki Madziar by sięgnał po nóż lub inny tasak, dopadł mnie i powiedział co sądzi o mojej pseudowęierskiej kuchni.
Otóż ja zasmażek nie używam wcale, a zupa gulaszowa powinna na niej być. Zupa fasolowa natomiast jest na śmietanie, natomiast gulasz, to ocet i cukier!! Wystąpio więc u mnie odrobinę pomieszanie z poplątaniem.
Jak chcecie być bardziej węgierscy, to do fasolowej - sama śmietana, a gulasz to najszlachetniejsza ze szlachetny potraw z Węgier, może być nawet z fasolą, ale nie musi, za to do doprawienia używamy tylko i wyłącznie octu i cukru, bez śmietany absolutnie. Aby pogłębić smak gulaszu, możemy zastosować węgierskie wino, wszak w tym wypadku mamy odrobinę cukru i kwaskowatego smaku/to co ma nam pogłębić ocet/. Kuchnia węgierska charakteryzuje się tym, jak żadna chyba inna, że potrawy zyskują przy kolejnym podgrzewaniu!