Legenda Warszawy, istnieje już około 30 lat, przez poprzedni okres mojej edukacji mieścł się na ulicy Senatorskiej, w Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Chińskiej. Trzeba było mieć legitymację, którą sprawdzał smutny pan przy wejściu. Był to jeden z pierwszych śladów ingerencji kuchni z Chin do Polski, wyprzedził on wszystkie bary, restauracje o kilkanaście lat. Fenomen tego zjawiska, to fakt, że są w karcie dwie potrawy, które i tak je sie razem jako potrawę łączoną. Bar Chińczyk inny niż cokolwiek przeżył socjalizm i zmaga się z kapitalizmem, nie wiem jak długo będzie jeszcze istniał, ale póki jest, to warto się wybrać. Dla “nowych” nie bedzie to jakaś specjalna rewelacja, ale jeśli ktoś zapomniał o tym miejscu, lub może nie wiedział, że z 8 lat temu Chińczyk z martwych wstał, może tam trafi. Bar czynny jest do 20, a w soboty do 17, to naprawdę legenda. Wyobraźcie sobie, że kiedyś trzeba było stać w kolejce 1.5 godziny, żeby zjeść. Stali wszyscy: aktorzy, dziennikarze, sportowcy, ciewawe ilu z nich jeszcze to pamięta.
byłem w nim dzisiaj, zjadłem łączone, jak przed laty na Senatorskiej…Jeszcze czuję w ustach ten smak..Myślę, że przepis na ten podwójny delikates jest cenniejszy i głębiej strzeżony niż receptura coca-coli…Pozdrawiam fanów Chińczyka : )
Witam, przed chwila rodzice przywieźli łączoną na wynos! od wielu lat jest to moje ulubione danie !!